środa, 31 grudnia 2014

          Szepczę cicho, wzywam, tęsknię. Nigdy wcześniej nie byłeś tak oddalony jak dziś. Żal wypełnia mnie i przeszywa na wskroś, czuję ból. Jestem na skraju wytrzymania, wzywając twoje imię. Pierzchną usta, serce w gardle. Przełykam ślinę i patrzę w gwiazdy. Kiedyś podziwialiśmy je razem, teraz  oddzieleni liną zawiści, złości i zaparcia. Podnosimy głowy, zadzieramy nosy i brniemy w to bagno razem, osobno zarazem.
Tyle na dziś.
Do zobaczenia w nowym roku.

wtorek, 30 grudnia 2014

           Widzę, że czujesz to samo. Tęsknisz. Dobijasz się, wspominając to, co było kiedyś. Dręcząc się nawzajem, wyniszczamy serca, umysły i dusze. Usycham z tęsknoty za twoim dotykiem. Bez ciebie nie śpię, nie jem. Przeglądam wspólne zdjęcia, myśląc o tym, jak dobrze nam było. Chcę, byś wrócił i wiem, że też tego chcesz. Dlaczego więc utrzymujemy siebie na dystans? Przestań ukrywać własne uczucia, pozwól, by uczucia miłości znów nad nami zapanowały i oddaj mi się. Oddaj to, co kiedyś należało do mnie. Ty i ja, nierozerwalna całość, nic więcej nie potrzeba. Ucieleśnienie perfekcji. Miłość spełniona, nietrwała, ale za to jaka rozgrzewająca!
Wróć.
Tym razem nie proszę.
Ja błagam.

środa, 17 grudnia 2014

Rozdrapuję stare rany,
widząc krzywdę w twoich oczach.
Byłam dla ciebie,
teraz ty...
taki obcy,
nieznany,
zimny.
Czy mogłoby znowu być 

tak jak wtedy, gdy każdy milimetr twojej skóry
uzupełniał się z moją,
łącząc się w nierozerwalną całość?


Wieczory dobrze wpływają na moją wenę.
Wpatrując się w granatowe sklepienie nieba
potrafię ocenić wszystko z różnych perspektyw,
dzięki czemu wiersze same ze mnie "spływają".
Pewnie i tak nikt nie czyta tych "szitów",
ale w każdym razie..
*
       Chciałam dodać ten wpis, by podzielić się z wami moim dzisiejszym dniem i programem wycieczki! Na początku bloga mówiłam, że nie wiem o czym dokładnie chcę pisać, więc będzie po trochu z wszystkiego. :) A więc tak - wraz z uczniami klas pierwszych i kilku drugich wybraliśmy się dzisiaj do Teatru Kochanowskiego w Opolu na spektakl pt. "Szalone nożyczki". Przed przybyciem do upragnionego celu wstąpiliśmy do Galerii Sztuki Współczesnej, by móc zobaczyć wystawę Wordl Press Photo 2013.
Tutaj -> klik możecie dowiedzieć się więcej o całym tym przedsięwzięciu.
Gdy już znaleźliśmy się w Teatrze i oddaliśmy okrycia wierzchnie do szatni, przeszliśmy do sali. Okazało się, że na sztukę przyjechała również szkoła ze Strzelec, dzięki czemu spotkałam dawno niewidzianych znajomych! Spektakl przebił moje najśmielsze oczekiwania. Nie miałam pojęcia, że okaże się on interaktywny. Widownia wraz z aktorami miała rozwikłać zagadkę, kto zabił właścicielkę kamienicy. Bohaterowie nie dość, że popisali się wspaniałą grą aktorską to w zanadrzu mieli naprawdę cięte riposty, dzięki czemu ubawiliśmy się co nie miara. ;) Najbardziej przypadła mi do gustu postać fryzjera-geja, który był nie dość, że przeuroczy i przezabawny to mimo swojego wieku na wyrost przystojny, a swoją rolę odegrał na ponad tysiąc procent! Nawet poprosił dziewczynę z naszej szkoły, by zeszła z widowni i podeszła do niego. Wiecie co zrobił? Podciął jej włosy. Naprawdę szalony facet! ;) Gdybym miała okazję to szczerze bym go przytuliła. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję zobaczyć go w innej roli!
       Większość informacji okroiłam jak tylko mogłam, bo czas mnie goni. Myślę, że spodoba wam się taka notka. Jest inna od tych poprzednich.
       A co do kolejnych wpisów - w sobotę jadę do mamy i siostry, do rodzinnego miasta i zostanę tam raczej do końca przerwy świątecznej, przez co mogę nie mieć czasu na bloga. Sądzę, że jakoś wytrzymacie i że uda mi się znaleźć chwilę na jakiś wpis! Może nawet pojawią się zdjęcia? Kto wie.
Tyle ode mnie na dziś.
Dobranoc!
Rozdmuchuję słowa,
wpatrując się w to jak uciekają,
by odnaleźć ciebie.
Tyle mam ci do powiedzenia,
a tak mało czasu pozostało.
Jedna chwila wystarczyła,
by wszystko co ziemskie zniknęło.
Zostałeś tylko ty.

__________________

niedziela, 14 grudnia 2014

Unoszę się,
lewituję
patrząc z góry
jak radzisz sobie w życiu
beze mnie przy swoim boku.

Dawno mnie tu nie było, ale to za sprawą nawału pracy.
Dopiero dzisiaj znalazłam chwilę, by coś tu dodać, dlatego też dobry wieczór!
Mieliście kiedyś takie wrażenie, że szczęście umyka wam przez palce, chociaż nie mogliście się nim dostatecznie nacieszyć?
Jakby coś, co sprawiało wam radość nagle zaczęło pierzchnąć spod waszych stóp?
Najgorsza jest w tym własna bezsilność, bo bez względu na upór i chęci
nie zatrzymacie tego procesu.
Ludzie odchodzą, stają się chłodni, zamknięci,
zostawiając was w przysłowiowej "kropce".
Nie wiecie kim jesteście i po co tak naprawdę istniejecie;
sądzicie, że przestaliście się liczyć.
Zaczyna was wypełniać złość, frustracja,
smutek, których nijak nie potraficie się pozbyć.
I co teraz? spytacie.
Chciałabym to wiedzieć.
Istnieję, nie żyję.
Egzystuję, nie jestem.
Oddycham i myślę.
Siedzę i tworzę.
Tylko po co?
Przecież już wszystko straciło sens,
wraz z odejściem jego miodowych tęczówek.


Nikt nie zatrzyma 

sztormu emocji, 
chaosu myśli,
anarchii serca.
Nikt mnie nie powstrzyma -
teraz, gdy już na niczym mi nie zależy.
______

czwartek, 4 grudnia 2014

Czuję, że jestem,
bo powinnam,
bo tu moje miejsce jest.
Cokolwiek, ktokolwiek powie.
Kocham cię
i to nie zmieni się.


Dobry wieczór! 
Dzisiejszego dnia nie mogę zaliczyć do najszczęśliwszych.
Aktualnie widzę jak moje życie rozpada się na kawałeczki,
ale jak to się mówi…?
Po burzy wyjdzie słońce.
I z tą dewizą brnę przez wszystko, w co się wpakowałam. 

~*~

- Znów tu jesteś – szepnęłam, przeczesując jego miękkie włosy. Miałam nadzieję, że ich zapach pozostanie na moich palcach i w nozdrzach przez długi czas. Brązowe oczy wpatrywały się w moje. Był przy mnie. Uśmiechnęłam się, tuląc do siebie jego umięśnione ramię. 
- Tak, jestem – odpowiedział, nie odwzajemniając mojego gestu. Ton miał chłodny.
Zmroziło mnie. Dotknęłam jego policzka, by przekonać się, że jest lodowate.
- Kochanie – odezwałam się znów, odsuwając drżącą dłoń. Wzrok utkwiony miał w jednym punkcie, tuż przed nami. Wpatrywał się w… pustkę. 
- Czy coś się stało? – Chwyciłam jego palce. Z przerażeniem spostrzegłam, że męska dłoń zaczęła się kruszyć, jak gdyby zrobiona była z prochu.
- Ty to zrobiłaś – widząc jego oczy, przeraziłam się przeogromnie. 
Zamiast miodowej tęczówki, wypełniała je szarość tak wszechogarniająca, 
że moje nogi prawie natychmiast się pode mną ugięły. 
- Odeszłaś, a ja tak bardzo cię kochałem – przebłyski jego prawdziwej duszy starały się przekazać wszystko to, co miały do przekazania. Nachylił się nade mną, by ucałować moją szyję.
Poczułam jak tracę oddech, gdy jego zęby wysysały ze mnie resztki żywota.
Nie mógł mnie mieć, więc nie pozwoliłby bym mogła żyć bez niego.
Tak jakbym potrafiła…
I rozpadliśmy się oboje, ogłuszeni tęsknotą, miłością i egoizmem.
Razem.



Słodkie słówka
niczym komar
nad uchem brzęczą.
Niech wspomnienia odejdą
i zabiorą smutek.

środa, 3 grudnia 2014

Może było warto?
Dla kilku chwil szczęścia
poświęcić część serca.
Teraz i tu
to nie ma już znaczenia.

 Witam wszystkich
i każdego z osobna.
To pierwszy blog mojego autorstwa, który od początku do końca poświęcony będzie... w sumie to jeszcze nie wiem dokładnie czemu.
Znajdziecie tu trochę moich autorskich wierszy, odrobinę muzyki
i sporą dawkę emocji.
To co? Zaczynamy naszą międzyplanetarną podróż?
Just do it!
~*~
Wypatruję wszędzie twych oczu, by znów móc oddychać.
By czuć, to co czułam, gdy byłeś przy mnie.
Twoje imię na moich wargach drży,
a twarz przed oczami lśni,
gdy powieki przymknięte zmuszam do snu.
Teraz nie ma już nic
...
 Moje serce w agonii stęka.
~*~
Co teraz? Pytam.
Co, gdy pojawił się ktoś
całkowicie inny,
ktoś odmienny, wyjątkowy i magiczny.
Zauroczona, pytam co zrobić mam?
Gdy serce rozdarte na dwa?